::księga gości::

2007
czerwiec
2006
maj
luty
2005
listopad
2004
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
hm
mgmg
virgi 2007-06-03 23:07:19
skomentuj (0)
jyt
jtyjt
virgi 2006-05-03 21:34:11
skomentuj (0)
Hogsmeade
Z dedykacją dla tych, którzy ciągle wierzą w istnienie tego bloga. Tylko proszę o wyrozumiałość, dajcie mi trochę czasu na powrót do formy =]

Obudziły mnie promienie słońca, delikatnie pełzające po mojej twarzy. Wstałam z łóżka i cicho poszłam do łazienki. Po skończeniu porannej toalety ubrałam jeansy, zieloną koszulę i czerwony sweter z krótkim rękawem na nią. Założyłam glany i wpatrzyłam się w śpiące jeszcze Helgę i Catrin. Helga leżała na brzuchu z twarzą wciśniętą w poduszkę (nie wiem jak w takiej pozycji można oddychać!), a Catrin przyciskała prawy policzek do ręki, którą miała pod głową, a z lekko rozchylonych ust wypływała jej ślina. Stałam chwilę i zastanawiałam się jakby tu je przebudzić, gdy nagle Helga zachrapała i walnęła ręką w poduszke. Podniosła się na łokciach.
- Co?... Już?... Nieee....
Przetarła zaspane oczy i usiadła na łóżku. Podniosła głowę i napotkała mój wzrok.
- Dzień doberek! - powiedziałam.
- Witaaaaaaj... - powiedziała ziewając przeciągle - Ty już na nogach? - zapytała.
- Przed chwilą wstałam...
- Aaaaa... To dlatego nie zdążyłaś się uczesać?... - prychnęła Helga i po chwili już miała na głowie piękne, zielone kudełki.
- AAAAAAAAAAAAA!!!!! ZIELONY POTWÓR!!!! RATUNKU! - Catrin obudziła się i zaczęła wyśmiewać się z nowej fryzury Helgi.
- Rany! Kretynko! Coś ty zrobiła?! - zaczęła się wydzierać Helga i sprintem pobiegła do łazienki.
- Co to było?... - spytała tarzająca się po łóżku Cat.
- Zaklęcie zabarwiająco-puszące - zaśmiałam się.
Catrin ciągle chichocząc zaczęła się ubierać. Ja siedziałam sobie na łóżku i zajadałam wafle o smaku czekolady i toffi.
- Mmmmm... Pysznoszczy... - powiedziałam - Jak będziemy dzisiaj w Miodowym Królestwie to musimy się zaopatrzyć w te cuda.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba - wysyczała Helga wychodząc z łazienki, wycierała głowę ręcznikiem - masz szczęście, ze wystarczyła woda i szampon! - dostałam mokrym ręcznikiem w twarz.
- Hej! Jest za 15 dziesiąta księżniczko, jak się nie pospieszysz to zostaniemy w zamku i nici z Hogsmeade!
Helga ubrała się w pośpiechu po czym zeszłyśmy do pokoju wspólnego. Kręciło się tam już pełno uczniów. Helga dołączyła do nas po paru minutach i zeszłyśmy do innych w Wielkiej Sali. Równo o 10 opuściliśmy Hogwart i podążyliśmy w kierunku Hogsmeade. Śnieg chrzęścił wszystkim pod stopami, a oddychając na chwilę para zasłaniała mi cały widok.
- Brrr... Ciekawe ile jest stopni? ZAMARZAM. - powiedziała Catrin tuląc się do mojego ramienia.
- Ja też. Zobaczymy u Coovla. On zawsze ma termometr pokazujący temperaturę na zewnątrz.
Więcej nie byłam w stanie powiedzieć, bo z każym oddechem w środku chyba mi wszystko zamarzało. Gdy tylko weszliśmy na główną ulicę Hogsmade wszyscy przyspieszyli kroku. Każdy pierwszy chciał wypić ciepłe piwo. Gdy tylko wpadłyśmy do lokalu od razu zajęłam nam 3 - osobowy stolik, a Catrin kupiła 3 cieplutkie piwka. Usiadła z nami i każda przyssała się wręcz do swojego pucharku. Siedziałyśmy i rozmawiałyśmy sobie, gdy nagle moją uwagę przyciągnął człowiek. Stał i wymachiwał rękoma w kierunku starego domu znajdującego się na końcu uliczki między innymi budynkami. Po chwili rozejrzał się i szybkim krokiem odszedł. Po chwili zniknął.
- Widziałyście?... - wyszeptałam do dziewczyn, a one tylko skinieniem głowy potwierdziły - idę to sprawdzić.
Powiedziałam i wstałam od stołu. Helga chwyciła mnie za nadgarstek - Uważaj.
- Przecież będziecie mnie widzieć, jakby co to dacie znać nauczycielom - i wskazałam znacząco na stolik po drugiej stronie lokalu. Naciągnęłam na siebie płaszcz i zarzuciałm kaptur na głowę. Wyszukałam w kieszeni różdżkę i zaciskając ją mocno w ręku wyszłam na zewnątrz. Rozglądnęłam się. Nigdzie nie było nikogo widać. Nie dziwiłam się. W taką pogodę pies na dwór nie wychodzi. Przeszłam przez ulicę i obróciłam się. Catrin i Helga wpatrywały się we mnie. Uśmiechnęłam się i zaczęłam iść w kierunku tego domu. Nagle z bocznej uliczki usłyszałam szybkie kroki. Przystanęłam, a pochwili obok mnie pojawił się jakiś chłopak. Na płaszczu miał odznakę Ravenclawu. Uniosłam brwi.
- Cześć... - wysapał - też zwróciłaś na niego uwagę? - uniosłam brwi jeszcze wyżej.
- Masz na myśli tego gościa machającego rękoma?
- Tak.
- Dziwnie się zachowywał dlatego przyszłam to sprawdzić.
Spojrzałam na chłopaka. Był wyższy ode mnie, a spod kaptura wystawały kosmyki w kolorze ciemny blond. Patrzył na mnie oczami koloru nieba przed burzą.
- Ryan - wyciągnął rękę.
- Virgi - odparłam i uścisnęłam mu dłoń - jak myślisz co on robił?
- Nie mam zielonego pojęcia, ale wyglądało to co najmniej... czujesz?...
W tym samym momencie doleciał nas swąd palonego drewna.
- Skąd to?...
- Nie wiem...
Podeszłam po budynku. Im bliżej podchodziłam tym było coraz cieplej. Wciąż zastanawiałam się o co chodzi. Nagle moje szare komórki zaczęły pracować.
- To iluzja! Dom tak na prawdę się pali! - krzyknęłam cofając się.
- Jak to?! - nie dowierzał chłopak.
- Leć po pomoc! Szybko! - krzyknęłam.
- Zdejmiesz to?
- Nie potrafię...
Obejrzałam się przez ramię. Ryan już biegł w kierunku Madame Rosmerty. Odwróciłam się w kierunku domu i skupiłam swoją uwagę na tym, żeby zdjąć iluzję. Po kilku sekundach machnęłam ręką i moim oczom ukazał się płonący budynek. Wokół unosił się swąd spalenizny, a ściany lizały wychodzące z okien płomienie. Usłyszałam krzyk dziecka. Pośpiesznie wyczarowałam kilka wiader z wodą, które wciąż bezustannie polewały dom. Nie namyślając się długo wbiegłam do środka. Zaczęłam kaszleć lecz wciąż podążałam za spazmatycznym płaczem dziecka. Gdy weszłam na schody tuż za mną swaliła się jedna z belek sufitu odcinając mi drogę powrotu. Wbiegłam na piętro. Krzyk i płacz dobiegał jeszcze z piętra wyżej. Przebiegłam przez jeszcze jedne schody i jeszcze... Aż w końcu wpadłam do małego pokoiku. Ściany paliły się, a na środku leżała nieprzytomna kobieta. Podbiegłam do niej. Jedną ręką sprawdzałam jej stan, a drugą z wycelowaną różdżką gasiłam ściany. Nagle znów dobiegł mnie płacz dziecka. Kołyska stojąca pod ścianą też zajęta była ogniem, nagle zwątlone drewno rozpadło się. Na podłodze wśród porozrzucanej pościeli leżało... dziecko. Jego skóra, włosy, wszystko było spalone, a jednak żyło. Tylko już z szeroko otwartej buzi nie wydobywał się żaden dźwięk. Myślałam gorączkowo. Musiałam przecież coś zrobić. Musiałam zrobić to co uczył mnie tato... To czego nauczyła mnie innego rodzaju magia. Szepcząc zaklęcia wyczarowałam lekko zakrzywiony nóż, zaciskając zęby przebiłam nim lewą dłoń na wylot. Trysnęła krew. Uniosłam ją nad dziecko i zaczęłam szeptać starożytne formuły.
- Rgyak pent kanty tenro...
Krew już nie zciekała z dłoni, tylko stworzyła nici, które zaczęły oplatać ciało tego dziecka. Wciąż szeptałam formuły, słysząc już odgłosy ludzi, którzy weszli do domu, jak i smak krwi, która sączyła się z nosa i spływała do ust. Nagle w końcu zaczęło się coś dziać. Dziecko odzyskiwało dawny wygląd... Zaczęła pojawiać się skóra, a włosy delikatnie zaczęły odrastać. Usłyszałam za sobą głos McGonagall.
- Marvel! Co Ty tu...
Usłyszałam jak podchodzi do mnie. Wydała z siebie zduszony jęk i zatrzymała dalsze osoby, które chciały wejść do pokoju. Ktoś podbiegł do nieprzytomnej kobiety. Wciąż szeptałam formuły jednak widziałam coraz mniej. Słodki smak krwi w ustach potęgował uczucie osłabienia. Nagle dziecko zaczęło płakać, a ja zachwiałam się na kolanach i upadłam na bok. Zaczęłam rzęzić, wyplułam na bok krew zalegającą w ustach... Nad sobą zobaczyłam twarz Dumbledore`a...

virgi 2006-02-04 17:00:33
skomentuj (3)
Moja historia
33. Hogsmeade
32. Odzyskany dziennik
31. Niespokojna noc
30. Bitwa śnieżna
29. Po wakacjach... 3 tydzień szkoły
28. Farma McCoy`ów
27. Pożegnanie, McCoy`e i Tom (?)
26. Potyczka
25. Zakwasy
24. Party
23. Pobudka
22. Powrót nad powrotami
21. Nie dziadkowie - nie oni...
20. Nowości... i radość!
19. Po długiej przerwie
18. Nigdy... po raz pierwszy...
17. Mam przyjaciela... prawdziwego...
16. Powróciłam
15. Nie..
14. Nocna napaść na Huncwotów
13. Zaniknęły szlabany
12. Niewyjaśnione sprawy
11. Dzień Tratowania Ludzi w Piżamach
10. Motyl i Hogsmeade
09. Trzy długie dni
08. Simon i moja własna sowa
07. Paczka
06. List od ojca
05. Hogsmeade
04. Odpowiedź
03. Iść?
02. Black i Zaklęcie Niewidzialności
01. Początek

...
Raven
Katy Brink
Simon Darknight
Anna Lee Blid